sobota, sierpnia 28, 2010

Dziewiąte uderzenie

Nie.
Tak.
Nie.
Tak.
Ile razy nadarza się ten problem? Ile razy rozważasz dwie możliwości, z których obie są dobre, ale jedna tak jakby jest zła, bo zawsze jedna musi być zła prawda?
Zawsze mam wybór dobro albo zło. Jeden wybór popchnie mnie prosto do piekła, a drugi przybliży do nieba. A ja tak sobie myślę: jebać to! Wybieram to co mi pasuje. Wiadomo, pod małymi warunkami typu: żaden królik przy tym nie ucierpi i nikt nie będzie pomalowany różowym lakierem, a tak to biorę to co jest milsze. W dupie mam jakieś wartościowanie dobro/ zło. Albo mnie coś mizia pod paszką albo nie.

poniedziałek, sierpnia 23, 2010

Ósme uderzenie

Cel.


Co to jest cel? Zazwyczaj jest to coś w co zamierzasz trafić. Jakiś borsuk, renifer kurwa wiewiórka, cokolwiek. Zamierzasz to trafić, zestrzelić, wbić w to dzidę etc.
Dlaczego?
Bo chcesz to zdobyć.
Dlaczego?
Bo jest Ci to potrzebne.

Proste prawda? Nawet nie potrzeba wyższej matematyki czy prawa zachowania energii. Cel może być taki staroświeckojaskiniowy jak przedstawiłem powyżej: pogoń za jedzeniem. Jednak w naszym życiu nie mamy już takich problemów, ale cele pozostają.
Celem może być cokolwiek: lepsza ocena, nowa bluza, nawalenie się jak szpadel, wiewiórka. Problem jest w tym, że nie potrafimy osiągać celów. Bierzemy coś na cel i strzelamy. Walimy do żubra kaczym śrutem. Dlaczego? Bo nie umiemy powiedzieć co tak naprawdę jest naszym celem i nie rozumiemy, że trzeba do tego celu dążyć.
Jeżeli chcesz mieć nowy telefon to często nie jest to spowodowane tym, że stary już się zepsuł i nie działa tylko tym, że chcesz się polansować albo myślisz, że przybliży Cię to do znalezienia się w jakiejś grupie ludzi albo poderwania kogoś tam. Twoim celem nie jest nowy telefon tylko to dlaczego chcesz go mieć.
Widzisz tę zależność? To dlatego kiedy wreszcie udało Ci się zdobyć tego mega lanserskiego iPhona na tęgim wypasie przez kilka dni ludzie Cię chwalili, a potem zlali jak pies hydrant, a tobie pozostało tylko rozczarowanie i niezrozumienie.
Wystarczyło obrać prawdziwy cel.
Jednak samo znalezienie nie wystarczy. To jest jak z polowaniem. Załóżmy, że chcesz ustrzelić jelenia, więc co robisz? Bierzesz strzelbę, wchodzisz do lasu, strzelasz, jeleń pada.
Nie?
No dobra. Bierzesz strzelbę, wchodzisz do lasu, dostrzegasz jelenia, strzelasz, jeleń pada.
Niezupełnie?
Ok. Bierzesz strzelbę, wchodzisz do lasu, dostrzegasz jelenia, zaczynasz go tropić, podchodzisz najbliżej jak się da, zajmujesz pozycję do czystego strzału, strzelasz, jeleń pada.
To dlaczego do kurwy nędzy nie robisz tak w życiu? Jak już sobie określisz cel to zachowujesz się jakbyś stał dwa metry od tarczy i walisz do niej z glocka. Twój cel jest ruchomym gównem, ale jeżeli wiesz, ze możesz go mieć i wierz, że będziesz go mieć i wiesz, że musisz do niego dotrzeć. To go osiągniesz.
K.I.S.S.
keep it simple stupid