Jak często coś się psuje? Jak często coś psuje się u Ciebie, w Tobie, wokół Ciebie?
Trudne pytanie nieprawdaż? Czasem masz wrażenie, że wszystko spada na pysk? Że jedno pociąga za sobą kolejne? Nieszczęścia nie chodzą już parami, a całymi watahami?
Problemy atakują Cię co chwila? Robisz coś, a skutki nie są takie, jakie miały być? Starasz się, ale nie wychodzi? Jesteś niedoceniony?
A ile z tych problemów, to prawdziwe problemy, a nie imaginacje, wytwory Twojej wyobraźni?
Jeżeli coś się posypie, to zawsze znajdzie się ktoś kto Ci o tym przypomni, wytknie swój brudny palec i zacznie Cię rugać, mieszać z błotem, wykazywać Twoją nieudolność i niekompetencję.
Nie.
Zawsze pojawia się ktoś, kto mówi Ci gdzie popełniłeś błąd i co powinieneś zmienić. Ta osoba Cię nie atakuje, to nie kolejny problem, to tylko efekt Galatei. Jeżeli jedno zdarzenie ma znak ujemny, to następnemu też przypiszesz ujemny niezastanawiając się nad tym. Śmieszne prawda?
Czasem trzeba tylko spojrzeć na coś zza własnych pleców. Masz problem, który musisz rozwiązać i tylko na tym należy się skupić, a na resztę mieć sężyście wyjebane. Na refleksje i zastanawianie się co było nie tak, gdzie był błąd, przyjdzie jeszcze czas.
Wiesz co jest najważniejsze w rozwiązywaniu problemów? To, że musisz rozwiązać je sam i dla siebie. Inaczej nie ma to sensu. To tak jakbyś poszedł z kumplem na 0.7 by nawalić się jak szpadel i wypijał połowę kieliszka, resztę oddając kumplowi. Flaszka w końcu się skończy, wypijesz tyle samo kolejek, ale wcięty to Ty nie będziesz.
Jeżeli nie zrobisz czegoś sam i nie zrobisz tego dla siebie - nic Ci to nie da.
Gdy pojawia się problem to jest to jeden problem otoczony czymś co chciałoby problemem być, ale brakuje mu jaj, oraz trudnościami. Tyle.
We have nothing with the outcast and the unfit: let them die in their misery. For they feel not. Compassion is the vice of kings: stamp down the wretched and the weak: this is the law of the strong: this is our law and the joy of the world. Think not, o king, upon that lie: That Thou Must Die: verily thou shalt not die, but live. Now let it be understood: If the body of the King dissolve, he shall remain in pure ecstasy for ever.
sobota, lipca 03, 2010
piątek, lipca 02, 2010
Szóste uderzenie
Zastanawiałeś się kiedyś co to jest piękno? Czym tak właściwie jest? Używasz go tak często, a nigdy się nad tym nie zastanawiałeś. Trochę żałosne....
Od początku. Czy zauważyłeś, że wszystko może być piękne? Osobowość, ciało, przedmiot, dosłownie wszystko. Ponieważ jesteś bystry zauważyłeś, że wszystko MOŻE być piękne. Ale co to jest? Nie, nie pytam co znaczy, pytam czym jest piękno? Piękno nie jest zbiorem cech, wyobrażeń, nie jest kwestią wierzenia. Nie możemy zmienić swojej definicji piękna, bo nie potrafimy go określić.
Z drugiej strony na drodze empirycznych wojaży, nasza wizja piękna może się nieco zmienić. Teoretycznie. Klasycznym przykładem jest ten, w którym jesteś zwykłym człowiekiem i nagle trafiasz do świata modelek: same piękne kobiety, na początku głupiejesz, a z czasem w ogóle ich nie zauważasz.
Ale Ty nie zmieniłeś swojego odczuwania piękna, po prostu przerzuciłeś się na inną dziedzinę, np. zaczynasz zwracać uwagę na wnętrze. Przy okazji nie zmienia to faktu, że dalej możesz się zachwycić czyjąś urodą.
Więc co to jest piękno?
To chwila przemoczona emocją.
Dziwne prawda? Jakoś ciężko w to uwierzyć, ale tak jest. Piękna doświadczasz przez chwilę i odczuwasz wtedy najczystszą przyjemność. Nie fizyczną, a psychiczną. Wewnętrzną.
Zastanów się przez chwilę... Piękno to przymiotnik? To określenie? Epitet? Dla mnie to metafora, metafora odsyłająca do zbioru uczuć, pewien znak.
Po prostu chwila przemoczona emocją.
Od początku. Czy zauważyłeś, że wszystko może być piękne? Osobowość, ciało, przedmiot, dosłownie wszystko. Ponieważ jesteś bystry zauważyłeś, że wszystko MOŻE być piękne. Ale co to jest? Nie, nie pytam co znaczy, pytam czym jest piękno? Piękno nie jest zbiorem cech, wyobrażeń, nie jest kwestią wierzenia. Nie możemy zmienić swojej definicji piękna, bo nie potrafimy go określić.
Z drugiej strony na drodze empirycznych wojaży, nasza wizja piękna może się nieco zmienić. Teoretycznie. Klasycznym przykładem jest ten, w którym jesteś zwykłym człowiekiem i nagle trafiasz do świata modelek: same piękne kobiety, na początku głupiejesz, a z czasem w ogóle ich nie zauważasz.
Ale Ty nie zmieniłeś swojego odczuwania piękna, po prostu przerzuciłeś się na inną dziedzinę, np. zaczynasz zwracać uwagę na wnętrze. Przy okazji nie zmienia to faktu, że dalej możesz się zachwycić czyjąś urodą.
Więc co to jest piękno?
To chwila przemoczona emocją.
Dziwne prawda? Jakoś ciężko w to uwierzyć, ale tak jest. Piękna doświadczasz przez chwilę i odczuwasz wtedy najczystszą przyjemność. Nie fizyczną, a psychiczną. Wewnętrzną.
Zastanów się przez chwilę... Piękno to przymiotnik? To określenie? Epitet? Dla mnie to metafora, metafora odsyłająca do zbioru uczuć, pewien znak.
Po prostu chwila przemoczona emocją.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)