Nie.
Tak.
Nie.
Tak.
Ile razy nadarza się ten problem? Ile razy rozważasz dwie możliwości, z których obie są dobre, ale jedna tak jakby jest zła, bo zawsze jedna musi być zła prawda?
Zawsze mam wybór dobro albo zło. Jeden wybór popchnie mnie prosto do piekła, a drugi przybliży do nieba. A ja tak sobie myślę: jebać to! Wybieram to co mi pasuje. Wiadomo, pod małymi warunkami typu: żaden królik przy tym nie ucierpi i nikt nie będzie pomalowany różowym lakierem, a tak to biorę to co jest milsze. W dupie mam jakieś wartościowanie dobro/ zło. Albo mnie coś mizia pod paszką albo nie.
Ale w sumie czasem trzeba pomyśleć o jakiś konsekwencjach. Czyż nie?
OdpowiedzUsuń