Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się co znaczą zdania, które wypowiadasz? Czy myślałeś kiedyś o tym, że wszystko co mówisz przekazuje dwie wartości? Nie chodzi mi tu o podtekst, bo podtekst to taka czynność, w której specjalnie i subtelnie, niczym gruba berta, przekazujesz pewne informacje.
No więc co z tym dualizmem? O czym ja w ogóle gadam?
Mówię o czymś takim jak informacja stematyzowana i implikowana.
Tak. Brzmi dziwnie. Tak. Niby po co mi to? Daj mi chwilę to Ci wyjaśnię.
Mógłbym posłużyć się suchymi definicjami z uczonych tekstów czy przytoczyć ciocię Wiki, ale pokazanie tego na przykładzie, będzie bardziej przyswajalne.
Weźmy zdanie:
Chodźmy na piwo.
Informacją stematyzowaną, jest to co dane słowa znaczą jako takie i co znaczą w obrębie tworu jakim jest wypowiedzenie - czynność dwóch lub więcej osób wyrażająca przemieszczenie się gdzieś w celu konsumpcji napoju alkoholowego pozyskanego z chmielu. W skrócie: CHODŹMY NA PIWO.
To było proste. Teraz następuje zagadnienie informacji implikowanej, tak zwanej domyślnej.
Taka implikacja w zdaniu Chodźmy na piwo to: chodźmy pogadać i przy okazji napić się piwa.
Też mi odkrycie, przecież każdy kretyn to wie! Tak jasne.To był prosty przykład, który miał pokazać zjawisko.
Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, bo jeżeli powiemy:
Chodźmy pogadać przy piwie.
To informacją implikowaną nie będzie chodźmy na piwo. Raczej: stało się coś o czym chciałbym porozmawiać, ale nie jest to łatwe i potrzebuje spokoju i alkoholu.
Subtelną różnicą tego nie nazwę.
Pierwsze pytanie jakie zaświtało pod Twą czaszką to: A po jaką mi to cholerę?
Wiesz po co? Po to, żebyś rozumiał co mówisz i nie dziwił się, że coś poszło nie tak jak myślisz. Co nie możesz znaleźć przykładu? Czy miałeś kiedyś przypadek, drogi mężczyzno, że spodobała Ci się jakaś dziewczyna, chciałeś ją lepiej poznać, umówić się z nią, a ona powiedziała nie albo całe spotkanie przebiegało na stopie koleżeńskiej, a bynajmniej nie o to Ci chodziło.
Przyznaj się, że miałeś taką niewątpliwą przyjemność. Nie musisz tego mówić głośno, ale nie oszukuj się.
Powiedzieć Ci dlaczego tak się stało? Dlatego, że zaproponowałeś coś, czego nie powinieneś był zrobić. Prawie na pewno powiedziałeś coś w stylu:
Może spotkamy się w piątek wieczorem i pójdziemy na spacer albo kawę?
Ty naprawdę tego chciałeś. Naprawdę chciałeś spotkać się z nią, przejść, wypić kawę, zjeść lody, pogadać i takie tam. Wiem, że tego chciałeś. Problem w tym, że w większości przypadków nie wiesz co powiedziałeś. Informacja implikowana tego zdania wygląda mniej więcej tak:
Podobasz mi się i chciałbym żebyśmy spędzili trochę czasu we dwoje, bo coś do Ciebie czuje.
Zdziwiony?(wiem,że niektórzy nie są zdziwieni i wiedzą co powiedzieli, ale to jest mała ilość procentowa w odniesieniu do całości. Tak przy okazji to jeżeli czujesz się takim kimś i po przekopaniu całego swego "życia towarzyskiego" nie znajdujesz czegoś takiego to znaczy, że albo trafiłeś za pierwszym uderzeniem albo nie próbowałeś albo się oszukujesz)
Ona tak to odebrała. Prawda miłe Panie? Chłopcy nie wierzycie w to? Zapytajcie jakiejś swojej dobrej koleżanki albo dziewczyny jeżeli taką posiadacie.
Dobra, dobra a co dalej? Myślicie,ze później to się nie przydaje, później to nie działa? Muszę Was zmartwić to działa cały czas. Najgorsze jest jednak to, że mężczyźni i kobiety myślą trochę inaczej. I dlatego zawsze, gdy coś mówimy, musimy się zastanowić jaka jest informacja implikowana, co ta druga strona z tego zrozumie. Na dokładkę dodam, że jednemu zdaniu nie odpowiada jedno zdanie informacji implikowanej - niestety może być ona bardzo szeroka.
Załóżmy, że naszło Cię na seks (mógłbym użyć eufemizmów: baraszkowanie, spółkowanie, zbliżenie:po co owijać w bawełnę?) i nagle słyszysz od swoje kobiety:
Boli mnie głowa.
Informacja stematyzowana jest taka, że boli ją głowa, ale implikowana którą odbierasz to: nie mam ochoty.
Prawdziwe i ogólnie znane prawda?
Zaskoczę Cię. Twoja luba może mieć inne powody.
Po pierwsze naprawdę może boleć ją głowa.
Po drugie może nie mieć ochoty, tak jak to ustaliłeś Sherlocku.
Po trzecie coś się może dziać.
Jest trochę opcji. Ile z nich sprawdzasz?
No właśnie.
Najmilsze zdanie zostawiłem na koniec, tak kandyzowana wisienka na cannoli. Tak:
Zostańmy przyjaciółmi.
Informacja stematyzowana jest prosta, ale implikowana to już majstersztyk. My faceci odbieramy to prosto - kosz, out, wypad, nara, chyba ty... Zostaliśmy po prostu odrzuceni. Niby możemy być bardzo blisko, ale nie na tle na ile byśmy chcieli.
Natomiast z drugiej strony sytuacja wygląda trochę inaczej. Z jednej strony jest to humanitarne(po chuju) danie kosza, z drugiej jest to po prostu chęć przyjaźni. Nic nie czuje, dobrze się rozmawia, nie chce się wiązać, ale chcę by ten ktoś był blisko, bo kiedyś....bo może....
Mało Was na to wpadło co? Też przez jakiś tam kawałek czasu tego nie zauważałem i nie wiedziałem dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Teraz już wiem.
To co myślę często implikuje się w tym co mówię, więc muszę dobrze zastanowić się o co mi tak naprawdę chodzi i wyrazić to. No i muszę brać pod uwagę to, że kobiety myślą inaczej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz